Jaskiniowcy

Sandro

Sandro

Waść się pytasz kim jestem? Czy to wszak znaczy, żeś waść o mnie nie słyszał? Oburzające wielce, doprawdy, lecz skoro już tu stoisz nade mną, to usiądź i posłuchaj mojego zrzędzenia, bo dawno szczęki do nikogo nie otwierałem. Zwyczajowe w takiej sytuacji jest, coby słuchacz opowiadającemu postawił kufel czegoś przedniejszego, lecz nim zaczniesz wysupływać monety ze swej sakiewki, racz przypatrzeć mi się dokładniej i rozważ, w jakiż to według Ciebie sposób miałbym wzmiankowany trunek wypić? Ciężko wszak ukryć, że jestem liszem, i to od dłuższego już czasu, tak zresztą długiego, iż gdy Ty waść nie umiałeś jeszcze porządnie sikać do nocnika, ja już dawno nie pamiętałem niemal jak to jest mieć coś miękkiego na kościach. Takie przyjemności jak picie i jedzenie są więc dla mnie, nie ukrywam zresztą, że ku wielkiemu memu ubolewaniu, niedostępne. Ty jednak śmiało możesz zwilżyć czymś język, a nawet napchać badziuch. Bez krępacji.

Dość już jednak o pierdołach, boś wszak nie pofatygował tutaj tyłka po to tylko, by wysłuchać nieskładnej paplaniny starego lisza, lecz aby co nieco o nim się dowiedzieć, hę? A wiec od czego by zacząć? Mówiłem już że jestem liszem? No więc, jak to zwyczajowo z liszami bywa, jestem też nekromantą. Że kto to niby nekromanta? Ano widzisz, nekromanta... hm, jak by Ci tu... no więc nekromanta to taki czarodziej, który zamiast zamieniać ludzi w różowe papugi, machać laską i sprowadzać burze śnieżne, oraz siedzieć w wieży i więzić piękne księżniczki (które, tak na marginesie, nie przejmują się brakiem kibelka tudzież toalety, i zawsze czekają na swego wybawcę świeże i pachnące), zajmuje się... no, tak w zasadzie to trupami się zajmuje. I jakby tego było mało, to jeszcze żywymi trupami, rozumiesz. Wiesz, zważywszy na to, że jesz, nie będę wdawał się w szczegóły. Mówiąc więc tak z grubsza bierzemy trupa, robimy co tam trzeba, no wiesz, różne takie magiczne rytuały, i już mamy nieumarłego. Że niby nie umarły, ale też nie żywy. Czasem też trzeba delikwenta oskrobać z miękkich tkanek... oj, chyba przesadziłem... ?miało możesz to przełknąć, a ja tymczasem zmienię temat.

No więc wracając do kwestii mojej przeszłości. Wiedz, że kiedyś byłem całkiem dobry w te klocki, to jest w nekromancji. Znaczy nadal jestem, rozumiesz, ale już mi się nie chce takich numerów odstawiać jak kiedyś. Taak, to były czasy. O ile sobie przypominam, to dawno temu o mało nie zdobyłem władzy nad światem. Przed imieniem Sandro drżały w trwodze serca nawet najmężniejszych ze śmiałków... a w każdym razie coś w tym rodzaju. Zastanawiasz się więc pewnie jak to się stało, że siedzę tu sobie i zbieram kurz niby jaka? ozdobna figurka, miast dzierżyć berło władzy jeśli nie świata, to przynajmniej jakiegoś przytulnego państewka nieumarłych? Ano widzisz, odpowiedź jest prosta. Nie chce mi się. Znudziło mnie to do szpiku kości. No bo sam przyznaj: wojna, pokój, polityka, intryga, wojna. Ile można? Pięćdziesiąt lat? Siedemdziesiąt? Ja już mam to za sobą, i teraz wolę raczej wygrzać sobie stare kości przy kominku, niż toczyć boje o coś tak głupiego jak władza. Zestarzałem się, powiesz. Ja twierdzę, że dojrzałem.

Czym się tutaj zajmuję? Poza wygrzewaniem kości, tak? No więc widzisz, pisuję trochę. To tu, to tam poskrobię sobie trochę na pożyczonym pergaminie. Czasem nawet coś przyzwoitego mi wyjdzie. Zerknij do biblioteki, może trzymają tam jeszcze coś mojego. A poza tym? No, jestem też Biografem. Czyli jestem, rozumiesz, odpowiedzialny za to, żeby ludzie spisywali swoje historie, a czasem nawet robię to za nich, taki ze mnie altruista… cha cha. Jakby tego jeszcze było mało, to jestem też tym…jak to było… a, tak, Pretorianinem jestem, rozumiesz. To znaczy, że jak ktoś nowy się tu pojawi, to ja mu pomagam z całym swym urokiem osobistym i prezencją. Znaleźć lokum, i tak dalej. No, to by było na tyle. Od czasu do czasu też knuję, ale to już nieoficjalnie i po godzinach.

Smakowała cielęcinka? Pozwolisz, że nie będę płacił za Ciebie, w końcu mógłbyś się jeszcze obrazić. A teraz odnoszę nieodparte wrażenie, że wzywają cię nagłe sprawy. Nie pozwól się zatrzymywać. Ale możesz wpadać do mnie czasami, coby mi się stawy żuchwowe nie przycięły. Bywaj waść.

Rasa
lisz
Profesja
emerytowany nekromanta
Skąd
nie wiadomo
Tytuł
Weteran ( Szczegóły )
Dołączył
2002-10-15 02:07
Data urodzin
19 marca
Ostatnia wizyta
2008-08-29
Komentarzy
240
Postów na starym forum
524
Postów
116 ( Zobacz )
Błędnych postów
0 ( Zobacz )